
Ciężko zarobione napiwki, które wydałam przy pierwszej lepszej okazji na cebule hiacynta, 'zakwitły' wraz z przyjściem wiosny. Muszę przyznać, że kwiaciarniane okazy, były chyba lepiej odżywione za młodzieńczych czasów, ponieważ grona są dużo bardziej okazałe. Spośród odchowanych w domu, udał nam się tylko jeden- ten który przestał całe przymrozki i śniegi na balkonie. Pozostałym dwóm, urządziłyśmy wcześniejszą wiosnę, przestawiając do domu. Niestety 'oszalały' i kwiatostany były bardzo marne.. No ale postępowania z kwiatami uczymy się na błędach :P Zostało z dniem dzisiejszym postanowione, że w przyszłym roku kupimy znacznie więcej cebul, bo rzeczywiście, są to bardzo wdzięczne kwiaty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz