sobota, 11 kwietnia 2009

Koktajl x3


Jest zbyt pięknie, żeby opisać to słowami :> Tylko twórczość i muzyka są w stanie wyrazić to wszystkoooo!!!!!!!! Żeby to się nigdy nie skończyło.

Koktajl w stylu funky

Wczoraj rozpoczęłam z Magdą sezon rowerowy. Pojechałyśmy na krótko na Jasne Błonia, ale nie jeździłyśmy zbyt długo, ponieważ zauroczył nas fakt wypicia lodowego koktajlu w Castellari :) (dla mnie- odchudzającej się, była to rzeczywiście niezła gratka :P)
Magda zamówiła jagodowy koktajl o pięknym kolorze, natomiast ja postawiłam bardziej na gust smakowy aniżeli estetyczny, czyli oczywiście czekoladowa klasyka :>
W związku z tą wycieczką, musiałam stać się kompatybilna z ruchem drogowym, ponieważ w związku z nowymi przepisami, należy jeździć rowerem po ulicy, a nie po chodniku. Dlatego też stresowałam się nieziemsko, i można powiedzieć, że moje senne koszmary, dotyczące jeżdżenia samochodem bez prawa jazdy i znajomości zasad, poniekąd się zmaterializowały..
Przeżyłam przeogromny stres :> Zasady ruchu drogowego są taaaaaaakie skomplikowaneeeeee.... :P

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

sukienki


5 września obędzie się ślub mojej siostry. Co za tym idzie, należy nienagannie wyglądać, bo wiadomo, że na takich imprezach zawsze odbywa się rewia mody.. wszystkie babki mierzą siebie nawzajem, a później kontemplują, która sukienka była najgorsza, która miała oczko w rajstopie, która miała żylaki, która za dużo lakieru na głowie, a której wyrósł pryszcz widoczny mimo tony pudru na twarzy.
Aby uniknąć tego typu kontemplacji, muszę koniecznie wyglądać tak, żeby nie być tematem późniejszych rozmów :)

Sukienkę przyjdzie mi kupić na Sardynii, dlatego też obawiam się, że nie znajdę tego o czym marzę.. Ewentualne kolory, ustaliłam już wcześniej. Ma być to określony odcień żółtego, pudrowy róż bądź beżo-róż ;P dlatego, że ładnie będą wyglądały do opalenizny..

Federico podesłał mi stronę, na której wynalazłam kilka interesujących mnie sukienek. Jeśli nie znajdę żadnej odpowiedniej w sklepie, na pewno będzie to któraś z tych.
Problem polega na tym, że nie mogę się zdecydować, która jest lepsza, bo każda mi się podoba...

Żółta jest o tyle fajna, że ma niecodzienny krój, ale Mama twierdzi, że może okazać się za krótka. Dodatkowo, nie wiem czy moje nogi schudną do tego stopnia, że będą wyglądały dobrze w takiej sukience rodem z lat 60'.
Kosztuje 115E więc jeszcze nie jest aż tak źle jak na tamtejsze ceny.

Pudrowo-różowa jest prosta ale bardzo dziewczęca. Wydaje mi się najlepsza jeśli chodzi o kolor, ale krój jest bardzo prosty, i chociaż mówi się, że prostota jest najpiękniejsza w swej prostocie ;P to nie wiem czy nie będę wyglądała za zwyczajnie, jako świadkowa... później 'baby' powiedzą, że wyglądałam jak uboga krewna :P
Kosztuje 138E, czyli niewiele więcej niż żółta, a kolor jest rewelacyjny i ładnie będzie się komponował z opalenizną. Jedyną rzeczą (oprócz zbytniej prostoty), do której nie jestem przekonana, jest to sznurowanie z tyłu.. lepsza byłaby na niewidoczny zamek, albo guziczki.

Pudrowo-beżowa wydaje się być bardziej już elegancka, bo kolor jest stonowany a krój mniej codzienny. Ale to właśnie nad krojem zastanawiam się najbardziej.. czy przypadkiem ten dół bombka nie poszerzy mi tyłka, albo czy nie zanadto ściśnięta w kolanach będę mogła swobodnie tańczyć.
Ta kiecka już jest droższa, bo kosztuje 218E, i właściwie nie wiem czy się za nią opłaca tyle dawać. Jednakże nie da się ukryć, że spośród bardzo wielu oglądanych przeze mnie sukienek, ta z jakiegoś powodu przykuła moją uwagę.

Nie wiem czy ta ekshibicjonistyczna kontemplacja pomoże mi podjąć decyzję, ale mam taką nadzieję.. :)

coś w ten deseń


Zrobiłam zestawienie moich ulubionych deseni :) Pierwszy- różowe kropki- pochodzi z materiału, którego używam w różnych celach. Zakupiony w second handzie jako zasłonka, służy mi obecnie za narzutę na łóżko.
Drugi skrawek to również kupiony w second handzie materiał, który był kiedyś czymś w rodzaju narzuty na skrzynię, krzesełko, bądź małe łóżeczko (wynika to z formy w jakiej został uszyty). Bardzo mi się podoba, bo jest trochę w stylu starej eleganckiej tapety (nasza Babcia miała taką w pokoju). Trochę też nawiązuje do mojego ukochanego angielskiego stylu.
Trzeci pochodzi z mojej ukochanej koszuli, w której chodze zarowno po domu jak i nie po domu :) W związku z przepięknymi kolorami, inspiruje mnie ona również na tyle, że robię z niej tła do moich zdjęć.
Ostatni deseń to kolejny materiał z second handu. Nie wiem czym był, ale wykorzystałam go już do wielu rzeczy. Obiłam nim wielką metalową puszkę, w której trzymam kredki, zrobiłam z niego tablice na zdjęcia, które wiszą na ścianie, a jeszcze trochę go zostało..

sobota, 4 kwietnia 2009



Hyacinthus


Ciężko zarobione napiwki, które wydałam przy pierwszej lepszej okazji na cebule hiacynta, 'zakwitły' wraz z przyjściem wiosny. Muszę przyznać, że kwiaciarniane okazy, były chyba lepiej odżywione za młodzieńczych czasów, ponieważ grona są dużo bardziej okazałe. Spośród odchowanych w domu, udał nam się tylko jeden- ten który przestał całe przymrozki i śniegi na balkonie. Pozostałym dwóm, urządziłyśmy wcześniejszą wiosnę, przestawiając do domu. Niestety 'oszalały' i kwiatostany były bardzo marne.. No ale postępowania z kwiatami uczymy się na błędach :P Zostało z dniem dzisiejszym postanowione, że w przyszłym roku kupimy znacznie więcej cebul, bo rzeczywiście, są to bardzo wdzięczne kwiaty.

piątek, 3 kwietnia 2009

smacznej wiosny


Wracając ze szkoły, pełna wiosennego natchnienia, wstąpiłam do cukierni żeby kupić mamie ciastko do porannej kawy. Zobaczyłam wówczas, przez cukiernianą szybkę lady, wielkie pudło cudownych różowych bezów. Zakupiłam dwa czekoladowe ciastka- jedno dla mamy drugie dla ciężko uczącej się siostry, no i cudowne pudło bezów!
Dość miło mi się kojarzą te cudeńka, bo Mama często robiła je sama, jak byłyśmy młodsze. Niestety zawsze były one naturalnego koloru, gdyż widocznie nie popierała ona sztucznych barwników.. :>
W dodatku kojarzy mi się jedno zdjęcie, które zrobiło na mnie przeogromne wrażenie. Było to zdjęcie zamieszczone w ulubionym magazynie o wnętrzach Art&Decoration (niegdyś 9zł, teraz w dobie kryzysu- 16zł). Dzięki temu zdjęciu wyklarował się mój gust 'wnętrzarski'. Kiedyś nie miałam pojęcia czy wole pełen kolorów pop-art czy też angielskie różyczki. Po zobaczeniu tego zdjęcia, uznałam, że styl angielskiej prowincji, to jest to. Stary dom z pięknym swobodnym ogrodem, pełne przytulności sprzęty, dużo uroczych dodatków, różyczki, koroneczki, kwiatuszki, krateczki, kropeczki...

Na dziś proponuję impresję z bezami, która poniekąd nawiązuje do mojej diety-cud.. miałam nie jeść, ale niestety kilka bezów skończyło w moim przepastnym żołądku! :P

czwartek, 2 kwietnia 2009

s-t-a-r-t

Z miłości do pięknych rzeczy, które mnie otaczają i stają się dla mnie inspiracjąm postanowiłam w pewien sposób je zgromadzić, uporządkować i podzielić nimi z innymi :) start!