
5 września obędzie się ślub mojej siostry. Co za tym idzie, należy nienagannie wyglądać, bo wiadomo, że na takich imprezach zawsze odbywa się rewia mody.. wszystkie babki mierzą siebie nawzajem, a później kontemplują, która sukienka była najgorsza, która miała oczko w rajstopie, która miała żylaki, która za dużo lakieru na głowie, a której wyrósł pryszcz widoczny mimo tony pudru na twarzy.
Aby uniknąć tego typu kontemplacji, muszę koniecznie wyglądać tak, żeby nie być tematem późniejszych rozmów :)
Sukienkę przyjdzie mi kupić na Sardynii, dlatego też obawiam się, że nie znajdę tego o czym marzę.. Ewentualne kolory, ustaliłam już wcześniej. Ma być to określony odcień żółtego, pudrowy róż bądź beżo-róż ;P dlatego, że ładnie będą wyglądały do opalenizny..
Federico podesłał mi stronę, na której wynalazłam kilka interesujących mnie sukienek. Jeśli nie znajdę żadnej odpowiedniej w sklepie, na pewno będzie to któraś z tych.
Problem polega na tym, że nie mogę się zdecydować, która jest lepsza, bo każda mi się podoba...

Żółta jest o tyle fajna, że ma niecodzienny krój, ale Mama twierdzi, że może okazać się za krótka. Dodatkowo, nie wiem czy moje nogi schudną do tego stopnia, że będą wyglądały dobrze w takiej sukience rodem z lat 60'.
Kosztuje 115E więc jeszcze nie jest aż tak źle jak na tamtejsze ceny.
Pudrowo-różowa jest prosta ale bardzo dziewczęca. Wydaje mi się najlepsza jeśli chodzi o kolor, ale krój jest bardzo prosty, i chociaż mówi się, że prostota jest najpiękniejsza w swej prostocie ;P to nie wiem czy nie będę wyglądała za zwyczajnie, jako świadkowa... później 'baby' powiedzą, że wyglądałam jak uboga krewna :P
Kosztuje 138E, czyli niewiele więcej niż żółta, a kolor jest rewelacyjny i ładnie będzie się komponował z opalenizną. Jedyną rzeczą (oprócz zbytniej prostoty), do której nie jestem przekonana, jest to sznurowanie z tyłu.. lepsza byłaby na niewidoczny zamek, albo guziczki.
Pudrowo-beżowa wydaje się być bardziej już elegancka, bo kolor jest stonowany a krój mniej codzienny. Ale to właśnie nad krojem zastanawiam się najbardziej.. czy przypadkiem

ten dół bombka nie poszerzy mi tyłka, albo czy nie zanadto ściśnięta w kolanach będę mogła swobodnie tańczyć.
Ta kiecka już jest droższa, bo kosztuje 218E, i właściwie nie wiem czy się za nią opłaca tyle dawać. Jednakże nie da się ukryć, że spośród bardzo wielu oglądanych przeze mnie sukienek, ta z jakiegoś powodu przykuła moją uwagę.
Nie wiem czy ta ekshibicjonistyczna kontemplacja pomoże mi podjąć decyzję, ale mam taką nadzieję.. :)